Przejdź do głównej zawartości

"Początki" 1.

Leżałam na łóżku, nie poszłam dziś do szkoły. Nagle zadzwonił telefon. Leniwie podniosłam go. Dzwoniła Marinett.
Odebrałam.
- Tak? - spytałam nadal leżąc
- Cześć Linda! Masz wypracowanie na jutro? - przywitała się, przypominając
- Ma... O NIE! - krzyknęłam gwałtownie się podnosząc
- Co? - spytała
- NIE WYDRUKOWAŁAM GO! MUSZĘ LECIEĆ PA! - byłam zdenerowana
- Pa - Marinet rozłączyła się, a ja szybko podleciałam do kompa, biorąc pendrajwa i szybko wybiegłam z domu. Po dordze ujrzałam... Starszego pana, który się przewrócił. Pomogłam mu wstać i dałam laskę,
- Proszę - uśmiechnęłam się
- Dziękuję młoda damo - odpowiedział, a ja uchyliłam głowę i pobiegłam dalej. Na miejscu czekała na mnie długa kolejka.

******

Wkońcu wróciłam do domu i włączyłam telewizor. Oglądałam youtube. Nagle usłyszałam trzask. Gdy wyjrzałam za okna, zobaczyłam t-rexa który trzyma w buzi czarnego kota. Szybko podbiegłam do biórka i chciałam wziąść telefon, ale na biórku coś leżało,
- Skąd się to tu wzięło? - spytałam cicho sama siebię, podnosząc i oglądając małe pudełeczko.
Postanowiłam że je otworzę. Z środka wyleciała mała pantera,
- A ty to kto? - spytałam
- Nazywam się Pofi i jestem twoim Kwami - odpowiedział
- Kwami? - spytałam ponownie
- My kwami dajemy super moce - odpowiedział
- "My"? -  jeszcze raz spytałam
- Zadajesz dużo pytań... - zaciągnął uszy
- Przepraszam - mruknęłam
- Dobrze... Miejsza z tym... Teraz powiem ci wszystko - uśmiechnął się.

*****

- Czyli muszę to powiedzieć, abyś ty wleciał do naszyjnika i mnie przemienił? - spytałam zakładając naszyjnik,
Pofi kiwnął głową.
- Dobrze wiec Pofi... Czas zniknąć! - krzyknęłam, a pofi wlęciał do mojego naszyjnika, po chwili na mnie, pojawił się czarny strój z takim zakręconym ogonem. Miałam także szpony i przedmiot, a raczej dwa czarno-niebieskie marakasy. Powili wyszłam na balkon, t-rex nadal męczył kociego bochatera. Skoczyłam na jego głowę i zadrapałam go, a on puścił  kocura.
- No, wkońcu ktoś mi pomógł Biedronsiu- powiedział kot i spojrzał na mnie - Zaraz, zaraz, ty nie jesteś Biedronką
- Umm... Jestem Pantera! - odpowiedziałam
- Nowa? - spytał kot
- A czy kiedy kolwiek widziałeś w paryżu panterę? - spytałam trochę zezłoszczona
- Masz charakterek - zaśmiał się kot, wtedy t-rex zaczął biec w moją stronę, pewnie się zezłościł. Skoczyłam, wbijając w niego moje szpony, on, przewrócił się.
- Brawo - Czarny Kot zaczął klaskać, a ja odwróciłam się do niego - dobrze jak na początek,
Wtedy poczułam jak t-rex biegnie tu, odwróciłam się, a on mnie uderzył i wyżucił mnie na drzewo. Poczułam duży bul i zamknęłam oczy, a gdy je spowrotem otworzyłam, t-rex ponownie tu biegł. Wyjełam moje marakasy i zaczęłam nimi trząść
- Panteflaż! - krzyknęłam, po czym zniknęłam i z błyskawicznym tempem otaczałam dinusia wbijając mu szpony, miałam na to 15 sekund, po czym ponownie się pojawiłam. Dinozaur ponownie się przewrócił.
- Akuma musi być w jego koronie! - krzyknęłam wskazując na papierową koronę, pomalowaną na żółto.
Wtedy moja łapa na naszyjniku zaczęła migać,
- O nie! niedługo się detransformuję! - krzyknęłam
Wtedy dino, rzucił na nas drzewem i nie mogliśmy wstać.
- Kotaklizm! - krzyknął kot dotykając drzewa i ono popsuło się,
- Szczęśliwy traf! - krzyknęła
Biedronka i na jej ręce spadło drugie Yo-Yo - Czarny Kocie, potrzebujesz mojej pomocy?
- Tak! Ale każdemu przyda się druga para kocich łap - zaśmial się
Po pewnym czasie, wiedziała już po co, i jednym yo-yem zawiązała mu paszczę a drugim łapy, zdejmując mu małą koronę i rozrywając ją,
- Pora wypędzić złe mocę! - krzyknęła łapiąc czarnego motylka w yo-yo - pa pa miły motylku, niezwykła biedronka!.
Wszystko powstało na nowo.
Po chwili wróciłam do domu, przemieniając się. Od kąd pojawiła się Biedronka, tylko czekałam w cieniu, nie zauważalna.
- Pofi? - spytałam
- Tak? - odpowiedział i spojrzał na mnie
- Czy mogę stracić moje miraculum? - usiadłam na krzesełko,
- Jeżeli, przejdziesz na stronę Władcy Ciem, to tak, ale jeżeli będziesz zakumowana to nie - odpowiedział.

CDN

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Zniszczone Miraculum" 2.

*Od pierwszej bitwy minął już miesiąc* - Linda! Wstawaj! - krzyknął Pofi - Co się stało? - ziewnęłam - Twój naszyjniki! - krzyknął - on jest popsuty, Spojrzałam na naszyjnik, miał na sobie długie pęknięcie (chodzi o tą łapkę). Usiadłam na łóżku (kucałam) i zaczęłam lizać swoją rękę. - Linda co ty robisz? - spytał - Li... Zaraz! Naprawdę co ja robię??? - odskoczyłam. Wtedy usłyszałam krzyki "Akuma! Akuma!" - Pofi! Czas zniknąć! - zaczęłam się transformować, a Pofi wyleciał z naszyjnika, - Pofi!? - ja nadal się transformowałam. ****** Po chwili byłam już czarną panterą, ale taką prawdziwą, dużą, czarną panterą. Nie zwlekałam, tylko szybko wyskoczyłam przez okno,  ludzie zaczęli krzyczeć... "Aaaa! Duża czarna pantera uciekła z zoo!", - Nie! nie! Nie bójcie się mnie! Ja nie wiem co się ze mną stało! - zaczęłam krzyczeć ale ludzie mnie nie rozumieli. Nagle przy mnie pojawiła się Biedronka, - Kici kici kici, czas wrócić do zoo - zawołała podchodząc do mnie, ...